Konsultacje: w siedzibie katedry we wtorki od godz. 13.00 do 14.00 - Droga Męczenników Majdanka, budynek 1 - piętro 2 - pok. 134

 

 

 

Życiorys i kierunki badań ks. prof. Edwarda Walewandra

 

 

Ks. prof. dr hab. Edward Walewander, urodził się 16 grudnia 1947 r. w Niemirówku koło Tomaszowa Lubelskiego. Trzy lata studiów filozoficzno-teologicznych odbył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a następne w Innsbrucku, gdzie w roku 1978 obronił doktorat na podstawie rozprawy Das Echo in Österreich auf die Lage der Kirche im Königreich Polen während des Aufstandes 1863/64 im Spiegiel der  österreichischen Presse (druk: Echa Powstania Styczniowego w prasie austriackiej, Warszawa 1989; wyd. niem. Die österreichische Presse und der polnische Januaraufstand, Frankfurt am Main–Bern–New York–Paris 1991).

       Po powrocie z Austrii podjął w roku 1980 wykłady z historii Kościoła nowożytnego na Wydziale Teologii KUL, które prowadził do roku akademickiego 2006/07. W latach 1985-1999/2000 miał wykłady z rozwoju życia duchowego poza Polską – dawniej i dziś na kursie wyższym dla doktorantów. W pracy naukowej przechodził od historii Kościoła do badań historycznych nad pedagogiką chrześcijańską i studiów nad Polonią.

       Habilitował się w roku 1995 na podstawie rozprawy Wychowanie chrześcijańskie w nauczaniu i praktyce Kościoła katolickiego na ziemiach polskich w II połowie XIX w. (Lublin 1994, ss. 254; wyd. II uzupełnione Lublin 1996, ss. 279).

        Na początku października 1996 r. został zatrudniony w Instytucie Pedagogiki Wydziału Nauk Społecznych KUL. Od roku 1997 kieruje Katedrą Pedagogiki Porównawczej. W 1998 r. objął stanowisko profesora nadzwyczajnego KUL w tymże Instytucie, nie rezygnując z obowiązków dotychczas pełnionych funkcji w międzywydziałowym Instytucie Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym – pracował tam od r. 1983 do 2005 r.; od roku 1990 był dyrektorem tegoż Instytutu. Przygotowywał się tutaj do późniejszej pracy naukowej w dziedzinie pedagogiki porównawczej. W 2009 r. otrzymał tytuł naukowy profesora nauk humanistycznych.

       Od czasu zatrudnienia w Instytucie Pedagogiki kieruje seminarium magisterskim i doktoranckim. Prowadził następujące wykłady fakultatywne dla studentów IV i V roku pedagogiki, m.in. Pedagogia katolicka na ziemiach polskich w II połowie XIX w.; Wychowanie duchowe w chrześcijaństwie; Dziedzictwo pedagogiczne XIX wieku w okresie międzywojennym, w wymiarze 2 godzin tygodniowo. Od roku akademickiego 2000/01 ma przez dwa semestry wykład kursoryczny z Pedagogiki porównawczej dla II roku pedagogiki w takim samym wymiarze 2 godzin.

            W badaniach naukowych ks. E. Walewandra po habilitacji można wyróżnić cztery nurty: dwa główne - pedagogika chrześcijańska i studia nad problematyką polonijną - oraz dwa raczej poboczne - duchowość chrześcijańska i historia Kościoła.

 

            1. Pedagogika chrześcijańska

 

     W nurcie pedagogiki ks. prof. dr hab. E. Walewander podjął pionierskie na gruncie polskim badania i studia nad pedagogiką chrześcijańską, która nie pokrywa się w całości z pedagogiką laicką. Otóż na początku XX w. na Uniwersytecie Katolickim w Lowanium z pedagogiki ogólnej wyodrębniono pedagogikę chrześcijańską (la Pédagogie chrétienne), a z niej z kolei także pedagogikę kościelną, katolicką. Oczywiście uznano, że w Kościele katolickim pedagogika świecka i pedagogika chrześcijańska winny być ściśle ze sobą skorelowane, choć w wielu aspektach się różnią. Zresztą pedagogika chrześcijańska od początku nawiązywała do tradycji grecko-rzymskich (por. Werner Jaeger, Paidea, t. 1-3, Berlin 1933-1935; wyd. pol. Warszawa 2001), przy tym dysponuje ponad dwutysiącletnim doświadczeniem.

Czyni refleksję metodologiczną. Omawia kierunki badań Instytutu Pedagogiki KUL (Główne kierunki badań Instytutu Pedagogiki KUL, „Roczniki Nauk Społecznych KUL”, 1999, z. 2, s. 141-145), zadania swojej katedry (Katedra Pedagogiki Porównawczej, „Przegląd Uniwersytecki KUL”, 2005, nr 5-6, s. 35-36), a zwłaszcza przedstawia dorobek całego Wydziału Nauk Społecznych KUL (Osiągnięcia Wydziału Nauk Społecznych KUL, w: Nauka i wiara. 80 lat Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, red. A. Szostek MIC, Lublin 1999, s. 123-152). Stara się wydobyć założenia i zasady własne z całej prakseologii wychowawczej Kościoła w Polsce, stosowanej w instytucjach, placówkach kościelnych (np. w kościelnych szkołach i zakładach wychowawczych) i w duszpasterstwie ogólnym (np. w parafiach, gdzie odbywa się nie tylko przepowiadanie wiary, ale i wychowywanie według określonych reguł). Kościół właściwie wszystkie swoje środki (słowa, sakramenty, praktyki, liturgię) przekłada zarazem na wartości pedagogiczne.

W tym też kierunku ks. prof. dr hab. E. Walewander szybko uzupełnił swoją pracę habilitacyjną Wychowanie chrześcijańskie w nauczaniu i praktyce Kościoła katolickiego na ziemiach polskich w II połowie XIX w. poszerzając zawarte w niej tezy i konstatacje o studia dotyczące rozwoju pedagogii chrześcijańskiej i jej wpływu na społeczeństwo polskie w drugiej połowie XIX w., kiedy szerzyły się prądy liberalne i ateistyczne, walczące z Kościołem, i praktykowano określoną pedagogikę laicką. Są to m.in. prace: Kontekst ideologiczny i społeczny powstania i rozwoju skautingu katolickiego (w: Skauting katolicki. Idea o. Jakuba Sevina SJ, red. B. Migut, Tarnów 2002, s. 13-21); Pasterz prześladowanego Kościoła – Biskup Walenty Baranowski (1805-1879) i Ukochany pasterz - Biskup Kazimierz Wnorowski (1818-1885) (obie opublikowane w tomie W duchu i prawdzie. Wybrane sylwetki Kościoła lubelskiego (1805-2005), red. H. Misztal, Lublin 2005, s. 112-117 i 118-122); Pedagogia przez duszpasterstwo parafialne. Na przykładzie biografii duszpasterzy krasnobrodzkich od połowy XIX w. do czasów współczesnych (fragmenty większej całości drukowane są na bieżąco w kolejnych numerach w „Gazecie Krasnobrodzkiej”, począwszy od numeru 5 z 2007 r.; przygotowywana jest oddzielna kilkuarkuszowa publikacja), czy też referat Potrzeba wychowania do wartości, wygłoszony na inauguracji Centrum Kształcenia Nauczycieli w Wyższej Szkole Języków Obcych i Ekonomii w Częstochowie (Częstochowa 1998, ss. 22).

Ks. Walewander swoją główną, źródłową i dobrze udokumentowaną pracę z dziedziny pedagogiki napisał po habilitacji. Pedagogia katolicka w diecezji lubelskiej 1918-1939 (Lublin 2007, ss. 336 + 40 stron dokumentacji) objęła całokształt zagadnień pedagogicznych walorów Kościoła na przykładzie diecezji lubelskiej. Książka otrzymała już 22 pozytywnych recenzji. Wydaje się, że problematyka tego studium o diecezji lubelskiej jest dość typowa dla całej II Rzeczypospolitej. Ze zjawisk potocznych i często niezauważanych są tu wydobyte liczne oryginalne zasady pedagogiczne. Diecezja, zarówno samo biskupstwo, jak i poszczególne parafia, okazuje się mianowicie szczególnym podmiotem wychowawczym w sensie katolickim. Duszpasterstwo w diecezji nie polega tylko na głoszeniu Ewangelii i nauczaniu wiary. Obejmuje także działalnością wychowawczą prawie wszystkie swoje środki: instytucje, stowarzyszenia, bractwa, szkoły wyznaniowe, liturgię, sakramenty, modlitwy, nabożeństwa, zwyczaje kościelne, sztukę, biblioteki parafialne, czasopisma itp. Do tego dochodzą też różnorodne środki okresowe: święta, misje, rekolekcje, sanktuaria, pielgrzymki, koła i spotkania, duszpasterstwo młodzieżowe, oddziaływanie na organizacje państwowe, takie jak harcerstwo, kapelanowanie różnym grupom itp. Wychowanie nie ogranicza się do samej kościelności, lecz otwiera się także na wizję społeczności, państwa i świata, na różne światopoglądy, na swoiste problemy wsi i na kwestię społeczną, na kulturę, naukę oraz na całą konkretną egzystencję katolika. Słowem, diecezja jest swoistym, bardzo silnym środowiskiem wychowawczym. Trzeba zaznaczyć, że autor nie tylko wydobywa te wszystkie kwestie, analizuje je i syntetyzuje w pewien zasadniczy zasób wiedzy, ale także poddaje go często krytyce, zarzucając pewną fasadowość i słabość niektórych środków wychowawczych (por. też: Światopogląd katolicki i liberalny w nauczaniu biskupa Mariana L. Fulmana w:  Katolicka a liberalna myśl wychowawcza w Polsce w latach 1918-1939, red. E. Walewander, Lublin 2000, s. 377-391; Czym są wartości w procesie wychowawczym? w: V Ogólnopolski Zjazd Pedagogiczny. Przetrwanie i rozwój-niezbywalne powinności wychowania, Wrocław 2004, s. 515-517).

Autor ukończył już także pisanie rozprawy, kontynuującej historycznie podejmowane wcześniej problemy. Jest to studium Działalność wychowawcza Koscioła lubelskiego 1939-1945, Lublin 2009, ss. 256. Niewątpliwie w tym okresie Kościół stosował szczególne metody wychowawcze, bowiem działał w sytuacjach ekstremalnych, kiedy według Niemców środkiem wychowawczym Polaka miały być przymusowe roboty dla okupanta, terror, propaganda faszyzmu, a także obozy pracy i obozy zagłady. Podobną problematykę porusza ks. prof. dr hab. E. Walewander w pracy o losach i postawach kapłanów Zamojszczyzny (Kapłani Zamojszczyzny w okresie okupacji, Lublin 1996, ss. 185) oraz w opracowanych przez siebie wspomnieniach ks. Marcina Bardela, obozowicza, zatytułowanych Z Krasnobrodu przez obozy i obczyznę do rodzinnych stron (Lublin 1995, wyd. II, Lublin 1996). Nie żywi jednak urazy do Niemców. Napisał książkę Życie dla pojednania (Lublin 1997, ss. 94). Omawia w niej zagadnienia kościelno-religijne oraz kulturalne, widziane w perspektywie wspólnych zagrożeń i nadziei na ich przezwyciężenie. Jest częstym gościem w Niemczech i wygłasza tam wykłady (np.: Druga wojna światowa a losy Polski i Polaków, „Lublin. Kultura i społeczeństwo”, 2007, nr 1, s. 50-53). Innym przejawem kontynuacji badań jest współautorstwo, redakcja i przedmowa do dzieła zbiorowego Oblicze ideologiczne szkoły polskiej 1944-1956 (Lublin 2002, ss. 430). Wypada też wspomnieć o redakcji wspomnień Jadwigi Ihnatowicz-Suszyńskiej Z korzeniami wyrwiemy was(Lublin 1996, ss. 308,  wydanie angielskie We will uproot you, Lublin 2005, ss. 348). Obecnie jest przygotowywana francuskojęzyczna edycja tej publikacji. Książka ta ukazuje problemy wychowania w rodzinie w trudnych warunkach zesłania do Kazachstanu, a także druzgocące skutki, jakie pozostawiły deportacje w świadomości ludzkiej, widoczne do dzisiaj. Ten problem porusza jedna z prac magisterskich, powstała na seminarium ks. prof. dr hab. Walewandra (por. M. Stopikowska, Rodzina polska na zesłaniu w ZSRR. Studium pedagogiczne, Warszawa 2000, ss. 109).

Autor nie pomija także teorii pozakatolickich. Dowodzi tego opracowanie pracy O duszy nauczycielstwa słynnego pedagoga Jana Władysława Dawida (zm. 1914), pioniera pedagogiki doświadczalnej w Polsce. Doczekała się ona dwóch wysokonakładowych wydań kieszonkowych (Lublin 1997, ss. 84; Lublin 2002, ss. 84). Opracował też hasło o tym uczonym do Encyklopedii pedagogicznej XXI wieku (t. 1, Warszawa 2003, s. 307-308). Jest redaktorem i współautorem pozycji zbiorowej Katolicka a liberalna myśl wychowawcza w Polsce w latach 1918-1939 (Lublin 2000, ss. 510). Wydał też Postmodernizm a pedagogia katolicka, Toruń 2011, ss. 37 oraz  Profesor Mieczysław Wieliczko. Moje z nim rozmowy, Lublin 2011, ss. 51. Rezultatem międzynarodowego seminarium naukowego zorganizowanym przez ks. E. Walewandra jest praca zbiorowa pod jego redakcją dużym udziale autorskim zatytułowana Biskup lubelski Marian Leon Fulman. Pedagog trudnych lat, Lublin 2010, ss. 271. Zagadnieniom kontaktów naukowych pracowników KUL z innymi ośrodkami naukowymi na Zachodzie, zwłaszcza w Belgii, poświecona jest książka Belgia we wspomnieniach pracowników KUL po drugiej wojnie światowej, Lublin 2011, ss. 236, wydana pod redakcją i przy współautorstwie Edwarda Walewandra.

Na ogół wszystkie prace z dziedziny pedagogiki oraz pedagogii odznaczają się dobrym ujęciem historycznym i zbierają liczne pozytywne recenzje.

 

2. Nurt badań nad problematyką polonijną

 

            Ogrom pracy włożył ks. prof. dr hab. E. Walewander w studia nad emigracją polską, wolną i przymusową, nad uchodźcami i nad deportowanymi, głównie na Wschód. Również w tym nurcie badań zajmował się postawami mentalnymi, społecznymi i religijnymi, interesowały go problemy pedagogiczne, jednostkowe i zbiorowe. Problematyka wychowawcza w środowiskach emigracyjnych, która miała dwa wydania ( Lublin 1999, ss. 104, wyd. II, Lublin 2000, ss. 106). Obie edycje uzyskały wiele dobrych recenzji, podobnie jak inne prace kandydata. Podjęta próba badania problematyki wychowania w środowiskach emigracyjnych nawiązuje niejako do Floriana Znanieckiego The Polish peasant in Europe and in America (1-5 t., Boston 1918-1920), który na podstawie prostych danych zjawiskowych i materialnych starał się dotrzeć od strony socjologicznej do wewnętrznych postaw chłopów polskich na emigracji.

            Wychowanie na emigracji, przede wszystkim dzieci i młodzieży, a po części i dorosłych, jest bardzo skomplikowane, zarówno przedmiotowo, jak i metodologicznie. Dokonuje się ono w rodzinach, stowarzyszeniach, organizacjach i w zwykłych wspólnotach, ale z reguły prowadzi je duchowieństwo polskie, które posługuje się teologiczną koncepcją wychowania, eklezjalnym doświadczeniem oraz kościelnymi środkami (por. np. Leksykon geograficzno-historyczny parafii i kościołów polskich w Kanadzie, t. 1 i 2, Lublin 1992-1993, wydany pod redakcją i przy współautorstwie kandydata z okazji 500-lecia odkrycia Ameryki; Polskie parafie i misje katolickie na obczyźnie, w: Dzieje drugiej Wielkiej Emigracji w latach 1939-1990, red. M. Szczerbiński i T. Wolsza, Gorzów 2000, s. 57-69). Chodzi między innymi o utrzymanie lub wzbudzenie więzi duchowej ze „starą” ojczyzną, o szacunek dla niej i dla jej tradycji, a jednocześnie o otwarcie się na nową ojczyznę, na nowe społeczeństwo i nową kulturę, a nade wszystko o ukształtowanie odpowiednich postaw moralnych, które na emigracji – jak pokazują badania – są zwykle zagrożone. Autor wraca też często do analiz metodologicznych: Instytut Badań nad Polonią i Duszpasterstwem Polonijnym KUL. Zadania, możliwości, perspektywy, w: W służbie Polonii, red. E. Walewander, Lublin 1992, s. 97-104; Z badań nad rodziną polonijną („Studia Polonijne” 2000, t. 21, s. 263-271); Polonia w Ameryce w badaniach środowiska naukowego KUL (zadania i perspektywy), w: Polonia latynoamerykańska w polskiej nauce i praktyce społecznej: tendencje najnowsze i wyzwania, red. M. Malinowski, Warszawa 1998, s. 38-42; Przedmowa do książki Adama Koseskiego, Procesy migracji i społeczności polonijne. Problematyka metodologiczno-historiograficzna, Lublin-Pułtusk 2003, s. 7-9).

            Ks. Edward Walewander jest redaktorem bądź współautorem wielu oryginalnych prac o Polonii i Polakach, żyjących w poszczególnych krajach. Serię tę otwierają trzy tomy pracy źródłowej Polacy w Rosji mówią o sobie (Lublin 1991-1995), potem idą inne kraje, a zatem Polacy w Estonii mówią o sobie (Lublin 1997) oraz Polacy w Mołdowie mówią o sobie (Lublin 1995). Oprócz prac źródłowych są też liczne oryginalne monografie: Polacy i Niemcy w Rosji (Lublin 1993), Polacy w Mołdawii (Lublin 1995), Polacy w Estonii (Lublin 1998), Polacy w Armenii (Lublin 2000), Polacy w Gruzji (Lublin 2002), Polacy w Azerbejdżanie (Lublin 2003), Polacy na Krymie (Lublin 2004),  Polonia w Austrii. Z dziejów duszpasterstwa i pracy społecznej (Lublin 1998). Dalej następują artykuły o Polakach na Ukrainie, w Ameryce Łacińskiej i inne (por. np. Duszpasterstwo polskie w Ameryce Łacińskiej. Przyczynek do bibliografii, w: Rola duszpasterstwa polskiego w organizacji społeczności lokalnych w Ameryce Łacińskiej, red. M. Malinowski, Warszawa 1999, s. 45-54). Obraz dopełniają szkice Odrodzenie Kościoła rzymskokatolickiego na Ukrainie (w: Materiały XXI Sesji Stałej Konferencji Muzeów, Archiwów i Bibliotek Polskich na Zachodzie, Rzym-Kraków 1999, s. 307-317), Rola świadectw bezpośrednich kształtowaniu obrazu Polaków i Polonii na Wschodzie, w: Polacy w Estonii, Lublin 1998, s. 25-34) i inne.

            Pedagogika Kościoła na emigracji wymaga dalszych badań i poszukiwań, zwłaszcza w zakresie metod.

 

            3. Kształtowanie postaw duchowych

 

            Pedagogia, a w konsekwencji i pedagogika chrześcijańska oraz kościelna, nie poprzestaje na kształtowaniu postaw zewnętrznych i zachowań empirycznych, lecz chce sięgać do postaw duchowych, do ducha ludzkiego i do głębi osoby. Kościół od wieków wychowuje ludzi do życia wewnętrznego, jak się dziś mówi - do duchowości. Jest to wewnętrzna strona religijności (por. Religijność w perspektywie dziejowej. Studia i szkice, Lublin 1996, ss. 227). Przy tym postawy są pożądane nie tylko z punktu widzenia samej religii, ale i z punktu życia świeckiego, państwowego. Jest to coś więcej niż dawna hagiologia. Ale wszystkie te kwestie są słabo zbadane naukowo. Dużą rolę odgrywa w nich intuicja, tradycja oraz praktyka, dlatego należy je próbować badać i przedstawiać.

            Nic dziwnego, że w tym zakresie są to raczej tylko próby. Ks. Walewander wychodzi od dawniejszych jeszcze prac hagiograficznych o Kolumbie Białeckiej i duchowości sióstr dominikanek. Temat ten uporządkował po habilitacji w rozprawie Rola wychowawcza Zgromadzenia Sióstr Dominikanek w społeczeństwie polskim XIX wieku, w: Będziecie dawać świadectwo, Kraków 1999, s. 119-130. Na uwagę zasługuje też rozprawa Życie duchowe na ziemiach polskich w XIX w. oraz w dwudziestoleciu międzywojennym (w: Religijność w perspektywie dziejowej, Lublin 1996, s. 71-82) o szeroko rozumianym życiu duchowym w wymiarze społecznym. Pewną próbą są też artykuły publicystyczne, np. Duchowość nauczyciela („Zeszyty Nauczycieli i Wychowawców”, 2003, z. 6, s. 11-20) hasło Duchowość, w: Leksykonie pedagogiki religii (red. C. Rogowski, Warszawa 2007, s. 121-122) oraz artykuł Błogosławiona Marcelina Darowska na tle kobiecego ruchu religijnego na ziemiach polskich w XIX i na początku XX wieku (w: Materiały IV Sympozjum Biografistyki Polonijnej, red. Z. i A. Judyccy, Lublin 1999, s. 331-337). Są i inne, mniejsze teksty.

            Pedagogia katolicka, jak widzimy, zmierza dziś do kształtowania odpowiednich postaw życiowych i kreowania doskonalszego życia duchowego.

 

            4. Z historii Kościoła

 

            Pewien nurt w twórczości ks. E. Walewandra stanowi historia Kościoła, która stanowi swoistą pomoc dla pedagogiki kościelnej. Spotyka się opinie, że historia Kościoła nie ma nic do pedagogiki. Nie jest to pogląd do końca słuszny. Owszem, historia Kościoła nie ma nic albo ma niewiele do pedagogiki ateistycznej, np. marksistowskiej, ale ma bardzo dużo do pedagogiki kościelnej, gdyż po prostu nie można tej pedagogiki zrozumieć bez Kościoła. Oczywiście, pedagogika kościelna korzysta - i musi korzystać - bardzo wiele z pedagogiki świeckiej, naukowej, ogólnoludzkiej, ale musi też uwzględniać, przynajmniej pedagogika materialna, Kościół i jego historię. Na tym polega nowość tej pedagogiki.

            Prace ks. Walewandra z dziedziny historii Kościoła nie są zbyt liczne. Tę problematykę traktuje on raczej pomocniczo. Ale trzeba pamiętać, że w pracy nie-eksperymentalnej cała problematyka tkwi głęboko w historii, w przeszłości, w konkretnej sytuacji historycznej, choćby dopiero co minionej. Widać to od razu w jego pracy nt. pedagogii Kościoła w krajach powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego zatytułowanej Katolicyzm na wschód od Bugu. Fakty i nadzieje (Nakło nad Notecią 1998, ss. 96), w książce Losy pedagogów polskich na Wschodzie (Lublin 2002, wstęp i przypisy), obejmującej artykuły i wspomnienia, czy w zbiorowej publikacji Polacy na uniwersytecie w Innsbrucku (współautor i redaktor, Lublin 2001).

W swoim dorobku ks. E. Walewander ma 44 przedmowy do książek o tematyce pedagogicznej, polonijnej oraz dotyczących Polaków w różnych krajach. Napisał 48 recenzji prac innych autorów, głównie na tematy historyczne i pedagogiczne.

Ks. prof. dr hab. Edward Walewander, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, wydał – wliczając w to i publikacje drobniejsze – 716 pozycji, w tym 23 książek, 35 druków zwartych redaktorskich i współautorskich.

 

 

 

 

 

 

 

 

Nauczyciel i wychowawca.

Z racji rocznicy urodzin z ks. Edwardem Walewandrem

rozmawia Aleksandra Rutkowska


druk w czasopiśmie "Lublin. Kultura i społeczeństwo", 2007 nr 3, s. 64-67.


Jak wspomina Ksiądz Profesor swój dom rodzinny?


Urodziłem się w 1947 r. w Niemirówku koło Tomaszowa Lubelskiego w rodzinie chłopskiej. Rodzice - ojciec Józef i matka Apolonia z domu Semczuk - dali mi dobre katolickie i patriotyczne wychowanie. Wszystko zaczyna się przecież od gniazda rodzinnego.

Na nasz dom promieniował od dawna odległy zaledwie o kilka kilometrów stary krasnobrodzki klasztor Dominikanów. W 1864 r. skasowała go ręka zaborcy, biorącego odwet za Powstanie Styczniowe 1863/64 r., ale duszpasterstwo w kościele przejęli księża diecezjalni. Czyż można skasować spuściznę ducha, zapomnieć zdobiące świątynię podobizny świętych: Dominika, Czesława, Jacka, Wincentego Ferreriusza i innych, którzy tworzyli dominikański wzorzec życia? Biali ojcowie zasiali go jakoś w chłopskich duszach i towarzyszyli wiernemu ludowi od kołyski aż do grobu. Oczy dziecka, wpatrzone w czasie sumy w tajemnicze postaci na ołtarzach, które przybliżały prawdy ledwo rozumiane, czerpane ze skarbnicy katolickiego ducha.

Wartości, jakie przekazywał kościół - świątynia, której sercem jest cudowny obraz Matki Boskiej Krasnobrodzkiej - utrwalano w chatach. Mówiły o nich Boże Męki, świątki na rozstajach dróg, krzyże na miedzach, nazwy mijanych wsi: Dominikanówka, Jacnia. To wielkie bogactwo, z którego trudno nie czerpać. Tradycja życia Kościołem poprzez pokolenia wchodziła niejako w krew. Nawet jeśli nie pamiętano już po domach, skąd wywodzą się niektóre zwyczaje, modlitwy, patronowie, to wiedziano, że są swoi, swojscy nawet. I chyba brano od nich coś z życia, jakąś cząstkę ich świętości, nieudolnie zapewne odzwierciedloną, ale obecną. To ważne. Jako dziecko, czułem to tylko. Świadomość tego źródła przyszła później poprzez studium teologii. Do duchowości św. Dominika nawiązałem i wróciłem po latach w jednej z moich książek (Dominikański wzorzec świętości w życiu i dziele Kolumby Białeckiej 1838-1887, Katowice 1993).


Powróćmy teraz do czasów szkolnych.


Szkołę podstawową ukończyłem w rodzinnej wsi. Mieliśmy dobrych nauczycieli. Wśród nich niedawno zmarłego Józefa Grabka, utalentowanego polonistę, który wszczepiał w uczniów zamiłowanie do poznawania dziejów regionu i Polski. Urządził kiedyś, na początku moich latach szkolnych, wycieczkę rowerową pod kopiec powstańców styczniowych w Łabuniach. Był to mój pierwszy dalszy wypad krajoznawczy. Zapadł mi on głęboko w pamięci i ustawił na przyszłość. Po latach pierwszą książką, jaką wydałem, były Echa Powstania Styczniowego w prasie austriackiej (Warszawa 1989).

Naukę w szkole średniej rozpocząłem w pobliskim Tomaszowie Lubelskim. W 1964 r. ukończyłem trzyletnią Zasadniczą Szkołę Mechanizacji Rolnictwa ze specjalnością ślusarz. Duży wpływ na młodzież miał nasz prefekt szkolny, ks. Eugeniusz Tatarczak, który w bardzo skromnych warunkach sali parafialnej z entuzjazmem ukazywał bogactwo nauki Kościoła. Kazania, które głosił w kościele Serca Jezusowego trafiały nam do serc. W okresie narastającej ateizacji budowała nas szczególnie obecność na każdej niedzielnej mszy szkolnej o godz. 9 profesora Kazimierza Piotrowskiego, nauczyciela z sąsiedniej szkoły.


Wiem, że często wspomina Ksiądz Profesor szkołę w Lublinie.


Od 1964 r. uczyłem się w czteroletnim Technikum Przemysłowo-Pedagogicznym w Lublinie. Czułem się w nim jeszcze lepiej niż w Tomaszowie, ponieważ dominowały tu przedmioty humanistyczne. Miałem znakomitych nauczycieli, z których doświadczenia i mądrości ciągle korzystam. Trudno ich wszystkich wymienić, choć prawie każdy z nich na to zasługuje. Przez trzy lata wychowawcą mojej klasy był znakomity matematyk Jerzy Rozmej. Przedmiotów technicznych uczył między innymi Zbigniew Lewacki, pochodzący z rodziny o bogatych tradycjach nauczycielskich. Polonistą był niezapomniany Euzebiusz Gruszecki. Historii uczyła mnie najpierw Emilia Józefacka, wielka patriotka, wykładająca ze swadą, później Anna Krzymowska, która prowadziła też szkolne Kółko Historyczne. Z prof. Krzymowską utrzymuję do dziś żywe kontakty. Wiele jej zawdzięczam. Na zakończenie nauki, jako prezes wspomnianego Koła, otrzymałem od niej upominek książkowy, ze zobowiązującą dedykacją, abym „stał się badaczem historii najnowszej, budzącym głęboki patriotyzm w młodych pokoleniach". Pedagogiki uczyła z pasją przybyła do nas świeżo po studiach na UMCS Urszula Zgodzińska. Do dzisiejszego dnia jest przyjacielem wielu swoich dawnych wychowanków. Nad całością życia szkoły czuwał dyrektor dr Zygmunt Bownik, rozmiłowany pedagog, autor książek z dziedziny oświaty. Prowadził znany wówczas „lubelski eksperyment pedagogiczny". Również innym nauczycielom ze szkoły pedagogicznej w Lublinie, tutaj nie wymienionym, należałyby się oddzielne, obszerniejsze wspomnienia. Niestety, nieraz spóźniamy się ze spłaceniem długu wdzięczności. Wygłosiłem już egzortę żałobną nad trumną kilku moich nauczycieli.

W Lublinie miałem również dobrych prefektów. Religii uczyli w bardzo trudnych warunkach lokalowych. Nierzadko moja klasa była jedną z czterech grup, często z różnych szkół, którym w tym samym czasie wykładano prawdy wiary w niewielkiej nawie kościoła garnizonowego. Księża musieli mówić prawie szeptem, by nie przeszkadzać innym. Słabością naszej katechezy było też to, że często zmieniano prefektów. Najdłużej uczył nas religii ks. Czesław Przech, ówczesny wikariusz parafii św. Pawła.


Czas, by wspomnieć Seminarium Duchowne.


Bezpośrednio po maturze, którą zdałem w 1968 r., rozpocząłem studia filozoficzno-teologiczne na KUL. Trzyletni pobyt w Seminarium Duchownym wspominam z ogromną wdzięcznością. Jednym z moich profesorów był ks. Czesław Stanisław Bartnik. Jego wykłady cieszyły się już wtedy wielkim powodzeniem. Pełnił on jednocześnie obowiązki wicerektora, więc często wygłaszał tzw. konferencje o szerokiej tematyce wychowawczej. Innym wziętym profesorem był ks. Walerian Słomka. Więzi nawiązane z tymi uczonymi trwają ku mojej korzyści do dziś. Inny uczony, któremu wiele zawdzięczam to ks. Zygmunt Zieliński.


A teraz pomówmy o umiłowanym przez Księdza Prałata Innsbrucku.


Po trzech latach studiów w Lublinie władze kościelne skierowały mnie w 1971 r. do Innsbrucka, bym tam kontynuował naukę na Leopold-Franzens-Universität. Pobyt w Austrii to było dla mnie okno na świat. W czasie siedmioletniego pobytu w tym kraju trochę podróżowałem. Po uzyskaniu magisterium z historii Kościoła podjąłem od razu studia doktoranckie, uwieńczone w 1978 r. doktoratem. Innsbruck to miasto wokół mostu na rzece Inn - stąd jego nazwa. Symbolicznie łączy ludzi. Ma też znaczenie dosłowne. Jest pomostem pomiędzy północą a południem. Mieszkałem w międzynarodowym kolegium Canisianum, którego patronem jest św. Piotr Kanizy, znany reformator Kościoła z XVI w. Razem ze mną mieszkali i uczyli się alumni i księża ze wszystkich kontynentów. Była to okazja do poznania Kościoła Powszechnego i nawiązywania kontaktów. Korzystam z tego teraz, gdy kieruję na KUL Katedrą Pedagogiki Porównawczej, zajmującą się zagadnieniami pedagogicznymi w różnych państwach świata. W Austrii zetknąłem się po raz pierwszy z życiem tamtejszej Polonii, wówczas nielicznej. Miało to wpływ na moją późniejszą działalność naukową. W nawiązaniu do studiów innsbruckich powstały - pod moją redakcją i przy moim współautorstwie - dwie prace: Polonia w Austrii. Z dziejów duszpasterstwa i pracy społecznej (Lublin 1998) oraz Polacy na uniwersytecie w Innsbrucku (Lublin 2001).


Po studiach w Austrii związał się Ksiądz Profesor na stałe z Lublinem.


Po powrocie do Polski byłem najpierw wikariuszem w parafii katedralnej w Lublinie, a od 1979 do 1983 r. prefektem studiów w lubelskim Wyższym Seminarium Duchownym. Jako prefekt starałem się nawiązywać do doświadczeń wyniesionych ze wcześniejszego podpatrywania ks. Bartnika. Jednocześnie od 1980 r. zacząłem pracę naukową na KUL. Najpierw byłem tylko wykładowcą historii Kościoła nowożytnego, od 1983 do 2005 r. pracowałem w Instytucie Polonijnym. W 1995 r. habilitowałem się na podstawie rozprawy Wychowanie chrześcijańskie w nauczaniu i praktyce Kościoła katolickiego na ziemiach polskich w II połowie XIX w. (Lublin 1994, wyd. - II Lublin 1996). Dwa lata później (1997) zostałem kierownikiem Katedry Pedagogiki Porównawczej na Wydziale Nauk Społecznych KUL.


Spróbujmy wskazać główne kierunki badań Księdza Profesora.


Kiedy zostałem pracownikiem naukowym Instytutu Polonijnego KUL, zacząłem niejako zawodowo zajmować się problematyką polonijną. Jest to jeden z ciekawszych odcinków mojej działalności. Najpierw zajmowałem się problematyką Polaków w Kanadzie, czego rezultatem są dwa tomy pracy zbiorowej Parafie i kościoły polskie w Kanadzie (Lublin 1992 i 1993) wydane pod moją redakcją na 500-lecie odkrycia Ameryki. Pomocna w przygotowaniu tego dzieła okazała się moja dłuższa podróż naukowa po Kanadzie. Chciałbym tu mocno podkreślić, że zawsze starałem się utrzymywać dobry kontakt z badaną społecznością, by po prostu pracować z Polonią i dla Polonii. Inną moją książką, którą można wymienić w tym kontekście, jest Problematyka wychowawcza w środowiskach emigracyjnych. Miała ona dwa wydania (wyd. II - Lublin 2000).


Potem przyszła praca Księdza Profesora na rzecz Polaków na Wschodzie.


To nastąpiło zaraz po 1989 r. Udało mi się zdobyć wielu wybitnych współpracowników spoza Instytutu, reprezentujących różne środowiska naukowe Polski i zagranicy. Urządzaliśmy prawie corocznie międzynarodowe sympozja poświęcone Polakom żyjącym we wszystkich krajach powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego. Dzięki tej współpracy powstały monografie poświęcone Polakom na Łotwie, w Estonii, w Rosji, Mołdawii, Armenii, Gruzji, Azerbejdżanie, na Krymie. Inna książka z problematyki wschodniej, tym razem w pełni mojego autorstwa, to Katolicyzm na Wschód od Bugu. Fakty i nadzieje (Nakło nad Notecią 1998). Dzięki moim staraniom udało się, oprócz wspomnianych wyżej prac, opublikować także kilkanaście ciekawych tomów źródeł z serii Polacy na Wschodzie mówią o sobie. Publikacje te obejmują nie tylko przeszłość, ale i dzień dzisiejszy rodaków za naszą obecną wschodnią granicą. Niektóre książki rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Jedna wyszła nawet po angielsku, a teraz jest przygotowywana jej francuskojęzyczna edycja.

To wszystko cieszy i dodaje sił do dalszej pracy. Amerykanin dr John Grondelski stwierdził, że kierowany przeze mnie przez 15 lat Instytut Polonijny KUL wykonał trudną do przecenienia i niezastąpioną pracę, dokumentując problematykę Polaków w b. ZSRR. Jest to działalność szczególnie ważna, ale i trudna. „Większość ludzi, którzy migrują - podkreślił - niezależnie od tego, czy to wybór, czy przymus, należy do tzw. szarych mas - to najczęściej ludzie nie mający specjalnych warunków i pilności do siedzenia i spisywania swojej historii. Większość czasu i sił poświęcają na walkę o przetrwanie. Zapisać historię tych ludzi to nie sprawa przeczytania książek i zestawienia cytatów. Jest to raczej praca podobna do mozolnej pracy poszukiwacza złota, który stojąc w zimnej wodzie, długo i cierpliwie przesiewa ręcznie piasek, poszukując wśród mnóstwa pospolitych kamyków tej czystej, prawdziwej grudki".

Za dwie książki - Polacy w Estonii oraz Polacy w Estonii mówią o sobie - otrzymałem nagrodę państwową prezydenta tego kraju. W roku 2000 prezydent RP odznaczył mnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski Polonia Restituta za całokształt dorobku naukowego. Za swą pracę badawczą kilkakrotnie otrzymałem nagrody rektora KUL.


Nie można pominąć prac z dziedziny pedagogicznej.


To prawda. Mam ich wiele. Trudno je tu wszystkie omawiać. Spośród nich wspomnę pracę pt. Potrzeba wychowania do wartości czy wymienione wyżej Wychowanie chrześcijańskie. Ostatnio wydałem Pedagogię katolicką w diecezji lubelskiej 1918-1939 (Lublin 2007). Jestem współautorem i redaktorem prac zbiorowych z tej dziedziny, takich, jak Katolicka a liberalna myśl wychowawcza w Polsce w latach 1918-1939 (Lublin 2000) czy też Oblicze ideologiczne szkoły polskiej 1944-1956 (Lublin 2002).


Ale nie są to tylko badania z wymienionych dziedzin?


Moje badania dotyczą także historii Kościoła (np. Kapłani Zamojszczyzny okresu okupacji. Szkice do historii regionu i Kościoła, Lublin 1996), biografistyki pedagogicznej, problematyki życia duchowego, w tym zwłaszcza medytacji (Religijność w perspektywie dziejowej. Studia i szkice, Lublin 1996). Ta ostatnia tematyka jest dzisiaj szczególnie ważna, wręcz modna. W medytacji słusznie widzi się warunek ocalenia człowieka przed konsekwencjami zagrożeń, jakie niesie ze sobą współczesna cywilizacja. Dlatego zawsze podkreślam mocno, że człowiek - zwłaszcza chrześcijanin - o tyle jest sapiens (rozumny i mądry), o ile jest meditans, czyli o ile jest istotą medytującą.


Czy jest jakieś szczególne wspomnienie, które towarzyszy Księdzu Profesorowi?


Jest ich oczywiście niemało. W programie pedagogicznej szkoły średniej w Lublinie oficjalna propaganda nam, przyszłym pedagogom, wbijała ciągle w głowy, że religia, że Kościół to opium dla ludu. Miało tak być zwłaszcza na ziemiach polskich w XIX stuleciu. Moją odpowiedzią na to były późniejsze kilkuletnie badania nad pedagogią Kościoła w tym okresie i na tym właśnie terenie. Okazało się, że sprawy miały się całkowicie inaczej. Być może ta konstatacja tłumaczy powodzenie mojej książki.

Wspomnę jeszcze o jednym przeżyciu, które jakoś wyjątkowo zapowiedziało moje prace na temat Polaków na Wschodzie. Kiedy byłem wikariuszem w katedrze lubelskiej, zauważyłem, że tę piękną świątynię odwiedza wielu turystów ze Związku Radzieckiego. Ich pytający wzrok i lęk w oczach mówiły same za siebie. Pewnego razu, kiedy spowiadałem w konfesjonale, jakiś Rosjanin oddalił się szybko od grupy i podszedł do mnie. Prosił o modlitwę. Chciał mi za nią płacić. Kategorycznie odmówiłem. Wtedy on wcisnął mi na siłę rubla - na pamiątkę, bym nigdy nie zapomniał o zobowiązaniu. Ta moneta stała się dla mnie relikwią pochodzącą od mieszkańca uciemiężonych krajów. O tym człowieku nigdy nie zapomniałem. Co więcej, Opatrzność sprawiła, że mogłem się zajmować jego losami w czasach sowieckich i czynię to obecnie. Prośba ciągle się wypełnia.


To były sprawy wschodnie. Popatrzmy teraz na Zachód. Księdza Profesora łączy się z polsko-niemieckim pojednaniem. To dość ciekawa płaszczyzna działalności.


Słusznie. Po powrocie ze studiów w Austrii zacząłem się czynnie angażować w tę działalność. Sprowadzałem z Niemiec zespoły śpiewacze, organizowałem dla młodzieży seminaria polsko-niemieckie. Zapraszałem też do Lublina Niemców, którzy byli tu podczas okupacji. Jednego z nich, ks. Aloisa Schindlera, udało mi się namówić do spisania wspomnień z tego okresu. Ciekawy tekst czeka na opublikowanie. Przez kilka lat uczyłem języka niemieckiego alumnów seminarium duchownego, którzy mieli taką chęć. Wygłaszałem laudacje na cześć tych Niemców, którzy angażują się w pracy na rzecz pojednania. Tłumaczę też teksty z niemieckiego na polski i odwrotnie. Od lat mam też w Niemczech odczyty na różne tematy polsko-niemieckie. O moich kontaktach z Niemcami pisałem w książce Życie dla pojednania (Lublin 1997), która również w Niemczech znalazła dobry oddźwięk. Omawiam w niej zagadnienia kościelno-religijne, polityczne oraz kulturalne, widziane w perspektywie wspólnych zagrożeń i nadziei na ich przezwyciężenie.


Dokonajmy teraz bilansu dokonań Księdza Profesora.


Opublikowałem dotąd 587 prac własnych, w tym 14 książek autorskich, wiele artykułów naukowych. Jestem współautorem i redaktorem 30 książek. Wypromowałem pięciu doktorów i 82 magistrów.

Co jest ważne w pracy kapłańskiej, którą przecież Ksiądz Prałat spełnia na co dzień?

Chętnie pomagam w duszpasterstwie. Utrzymuję kontakt z moimi dawnymi słuchaczami i wychowankami. Niektórzy przychodzą do mnie stale do spowiedzi. Są i tacy, którzy biorą udział w mszach niedzielnych, które odprawiam. Jestem czasami obecny na ślubach moich dawnych studentów, chrzczę ich dzieci, martwię się ich kłopotami, cieszę się sukcesami. Wielu dawnym alumnom wygłosiłem kazania prymicyjne. Staram się uczestniczyć w ich życiu. Czasem zachodzę na herbatę. Z wieloma z nich straciłem kontakt, ale rozpoznajemy się bezbłędnie, gdy się tylko spotykamy. Są tacy, oczywiście, którzy przychodzą, ale mam i takich, którzy odchodzą. Ale wciąż za jednych i za drugich czuję się odpowiedzialny. I oni bardziej lub mniej czują się chyba ze mną związani. I tak idziemy razem przez życie.

Zna Pani zapewne taką niewielką książkę amerykańskiego autora, J. D. Salingera - Buszujący w zbożu. Jest tam ciekawa rozmowa bohatera tej książki - ucznia szkoły średniej - z jego siostrą. Ona stawia mu pytanie: Powiedz mi, kim ty w końcu chcesz być? Chłopiec odpowiada: Był czas, kiedy chciałem być adwokatem, ale teraz najchętniej stałbym obok łanu zboża, który urywa się nad przepaścią, i pilnowałbym, aby buszujące w zbożu dzieci nie wpadły do niej. „Mam swoje zadanie - czytamy w powieści - muszę schwytać każdego, kto się znajdzie w niebezpieczeństwie, tuż nad przepaścią. Bo dzieci rozhasały się, pędzą i nie patrzą, co tam jest przed nimi, więc ja muszę w porę doskoczyć i pochwycić każdego, kto by mógł spaść z urwiska. Cały dzień, od rana do wieczora, stoję tak na straży. Jestem właśnie strażak w zbożu. Wiem, że to wariacki pomysł, ale tylko tym naprawdę chciałbym być" (Warszawa 1967, s. 159).

Podobnie rozumiem moje funkcje kapłańskie - z tym zasadniczym dodatkiem, że aby ludzie nie wpadli w przepaść, staram się, by uwierzyli w Chrystusa. Temu służy moje duszpasterstwo oraz publikacje, o których tyle mówiliśmy. Może nawet za dużo. Kapłan ma więc i dzisiaj wiele zadań do wykonania.

Dziękuję Księdzu Profesorowi za rozmowę i życzę dalszych osiągnięć w pracy duszpasterskiej i naukowej oraz zadowolenia w życiu osobistym.


Rozmawiała Aleksandra Rutkowska

 

 

 

Ostatnia aktualizacja: 01.02.2013 19:39